Jeszcze dekadę, dwie temu to co dzisiaj już jest wiedzą powszechną wydawało się złorzeczeniem i było poddawane w wątpliwość. Miasta planowane były w celu regulowania rzek i cieków, przyspieszając jej odpływ i uwalniając kolejne tereny na rozwój gospodarczy związany z zabudową mieszkaniową, usługową i przemysłową. Tym sposobem zwiększała się powierzchnia utwardzona, a obszary naturalnej retencji ulegały zniszczeniu.
Coraz częściej stajemy przed wyborem: kolejne metry infrastruktury odwadniającej czy zmiana paradygmatu gospodarowania wodami opadowymi. Prezentacja opiera się na wybranych przykładach z Wrocławia, w których retencja wód opadowych została świadomie wpisana w krajobraz jako element systemowy, wielofunkcyjny i społecznie akceptowalny i oparty na rozwiązaniach wykorzystywanych w naturze. W prezentacji będzie nie tylko co robimy ale przede wszystkim jak zmieniamy utarte schematy.
W rejonie Olszówki, gdzie – w wyniku protestów społecznych – odstąpiono od klasycznego rozwiązania polegającego na kolektorze opadowym odprowadzającym wody bezpośrednio do rzeki Ślęzy. Zamiast tego wykorzystano istniejące uwarunkowania przyrodnicze i krajobrazowe do spowalniania odpływu i retencji w miejscu powstawania opadu, zachowując naturalne koryto cieku, istniejące drzewostany oraz ciągłość ekosystemu. Efektem była nie tylko poprawa bezpieczeństwa hydrologicznego, ale również powstanie nowego parku oraz modelowy przykład współpracy mieszkańców, projektantów i administracji. Plac Nowy Targ we Wrocławiu, gdzie krajobraz miejski został zaprojektowany jako aktywny element retencji wód opadowych, łącząc funkcje reprezentacyjne, rekreacyjne i hydrologiczne. Nie tylko o realizacjach ale i o planowanych działaniach na Klinie Wojszyckim, gdzie pomiędzy rozwijającymi się osiedlami przewidziano powstanie retencyjnego parku leśnego. Wycofanie części zabudowy pozwoli na ochronę najniżej położonych terenów w krytycznej zlewni rzeki Brochówki oraz stworzenie przestrzeni buforowej o znaczeniu ponadlokalnym.
